WSPOMNIENIA,OPOWIADANIA I LEGENDY,TRADYCJE , ZWYCZAJE I TROCHĘ OZDÓB DO WPISÓW.
poniedziałek, 26 marca 2007

Skoki sie dawno skonczyly, Malysz wygral a ja jakos nie moglam sie zabrac do pisania...Czesto mysle o tym,jak bardzo sie nasza Polska zmienila od czasow mego dziecinstwa.Pamietam,ze do miasteczka,liczacego wowczas 6 tysiecy mieszkancow prowadzila asfaltowa szosa .Po jej obu stronach staly stare,pochylone wierzby.Wzdluz jednej strony tej drogi byly tory kolejowe ,ktorymi bez przerwy przejezdzaly pociagi zarowno osobowe jak i towarowe.Lokomotywy dymily czarnym dymem alle nam jako dzieciom nie wolno sie zblizac do torow,mozna bylo tylko z daleka pomachac maszyniscie reka.Jakaz to byla radosc,jak on nam tez pomachal:-).Pamietam,ze czesto pytalam mamy dokad prowadzi ta szosa jak sie nie konczy przy kosciele ani przy cmentarzu a mama mi mowila,ze daleko,daleko az do innego miasta.Najbardziej lubilam patrzec,jak w dzien targowy od rana jechaly do miasta chlopskie furmanki pelne ziemniakow,kapusty,warzyw i owocow.Te wzy byly inne od dzisiejszych,nie mialy gumowych kol,tylko drewniane,okute obreczami z grubej blachy.Moj tato tez mial taki woz,ale oprocz tego mial jeszcze inny,ktory sie nazywal bryczka.Mial 2 drewniane lawki,na pierwszej zawsze siedzial tato z mama a my dzieciaki na drugiej z tylu.Czest jezdzilismy ta bryczka w niedzielne popoludnia do rodziny az na 3-cia wies.To byly wowczas moje najdluzsze podroze.Czasami szosa przejezdzal jakis samochod,ludzie wowczas wygladali przez okna przewaznie pobielanych ,drewnianych domow,ktore staly wzdluz tej szosy.

19:37, aniagra13
Link Dodaj komentarz »
Wreszcie udalo mi sie zalozyc bloga,bo tak prawde mowiac,to nie znam sie na obsludze komputera.Od kilku lat stal bezuzytecznie w domu po wyjezdzie corki na stale za granice.do tej pory sluzyl mi jedynie do wysylania e-maili do rodziny .Ale powoli,kroczek po kroczku zaczelam sie z nim zapoznawac:). Najpierw bylo czytanie wiadomosci w Wirualnej Polsce,Onecie i Gazecie Wyborczej,potem zagladanie na jakies forum,czytanie komentarzy no i oczywiscie gra w pasjansa:).Teraz,kiedy mam wlasnego bloga,postanowilam napisac swoj pamietnik w formie autobiografii.Tak wiec urodzilam sie juz po wojnie.Dziecinstwo i mlodosc spedzilam na wsi odleglej o 4 kilometry od niewielkiego wowczas miasteczka.Moj tato byl tzw. chlopo-robotnikiem.Pracowal w miasteczku i dodatkowo uprawial z mama dwa hektary ziemi.Niezle sie nam powodzilo,chociaz nasza rodzina byla 6 osobowa-rodzice i czworka dzieciakow,z ktorych ja bylam najstarsza. ale na razie chyba przestane pisac,bo trzeba popatrzec na skoki narciarskie..
1 ... 756 , 757 , 758 , 759
 






...




<

br>




free counters

...